wtorek, 28 lipca 2015

12. „Miło jest poznać dziewczynę Marco"

SARA
Po wspólnie zjedzonym śniadaniu i zapakowaniu wszystkich naszych rzeczy do samochodu wybraliśmy się na spacer. Doszliśmy do pomostu i w ciszy przyglądaliśmy się krajobrazowi.
-Bardzo mi się tu podoba
-Jeszcze Cię tu zabiorę
-Mam nadzieje - uśmiechnęłam się
-O czym myślisz ?
-O dużej ilości rzeczy
-Teraz jestem rzeczą ? - zaśmiał się
-Co ? - zdziwiłam się, a po chwili ogarnęłam o co mu chodziło - jesteś beznadziejny 
-Dziękuje
-Jeżeli myślisz, że myślę tylko o Tobie to się mylisz
-Ja nie myślę - posłał mi uśmiech - ja to wiem
-Jesteś zdecydowanie zbyt pewny siebie 
-Może troszeczkę
-Odrobinkę - powiedziałam sarkastycznie
-No i po co ten sarkazm ?
-Bo mogę - uśmiechnęłam się szeroko 
-A wiesz co ja mogę ? - zbliżył się do mnie, a ja wiedziałam, że zaraz zacznie mnie łaskotać
-Nie zrobisz tego - przytuliłam się do niego zarzucając mu ręce na szyje 
-Jesteś pewna ?
-Tak - przygryzłam wargę powstrzymując śmiech
-W co Ty grasz ? - zmrużył oczy
-Jeszcze w nic - uśmiechnęłam się słodziutko
-Z pewnością - zaśmiał się wesoło 
-Nie śmiej się ze mnie
-Bo co ?
-Bo ja tak mówię
-I tak nic sobie z tego nie zrobię
-Jesteś okropny - zaśmiałam się i spojrzałam mu w oczy 
-Beznadziejny, okropny i co jeszcze ?
-Zobaczysz - puściłam mu oczko 
-Okej - spojrzał w niebo
Przez chwile przyglądałam mu się, a jak na mnie spojrzał to wstrzymałam oddech. Patrzył mi prosto w oczy, a ja nie miałam bladego pojęcia co mam zrobić. Automatycznie bez zastanowienia przybliżyłam się do niego i go pocałowałam. Chłopak przyciągnął mnie do siebie i pogłębił nasz pocałunek. Wplotłam mu palce we włosy, a on jedną ręką obejmował mnie w tali, a drugą trzymał na moim policzku. Pierwszy raz w życiu całowałam się tak namiętnie, czule i delikatnie jednocześnie. Poczułam, że zaczyna padać, ale ani na moment nie oderwałam się od blondyna. Nagle to on odsunął się ode mnie i przyjrzał mi się dokładnie. 
-To nie powinno się wydarzyć - odparł w końcu - musimy już jechać
-Jasne - szepnęłam 
-Poczekam w samochodzie
-Będę za chwilę 
Odszedł ode mnie zostawiając mnie samą, odwróciłam się plecami do kierunku, w który m ruszył i patrzyłam w wodę. Padało coraz bardziej, a ja zaczęłam płakać. Będę miała usprawiedliwienie, że mocno padało, a teraz w sumie lało.
-Sara ! - usłyszałam krzyk
-No idę już - zawołałam wycierając dłonią łzy
-Nie czujesz, że jesteś cała mokra ?! - podszedł do mnie i zarzucił mi bluzę na ramiona
-Zamyśliłam się, bo tu jest tak pięknie i nie chce mi się stąd wyjeżdżać
-Spóźnimy się do rodziców
-Ok - odwróciłam się w jego stronę - już się pożegnałam 
-Sara przepraszam
-Daj spokój, to był tylko pocałunek - ruszyłam w stronę samochodu 
-Nie chciałem, żeby tak wyszło
-Wiem i rozumiem - spojrzałam na niego - możemy już o tym zapomnieć jeżeli tak bardzo Ci zależy
-Nie rozumiesz
-I nie próbuj mi tłumaczyć - warknęłam 
-Nie zachowuj się jak dziecko - dogonił mnie
-Dlaczego nie ?! 
-Bo to jest niedojrzałe
-Nie planowałam tego pocałunku !
-Ja też nie
-No właśnie, więc możemy uznać, że wcale się nie całowaliśmy i jedźmy już do Twoich rodziców, bo mi zimno
-Już jedziemy - westchnął 
W ciszy doszliśmy do samochodu wsiadłam na miejsce pasażera, zapięłam pasy i z torby wyjęłam telefon razem ze słuchawkami. Puściłam muzykę na full, zamknęłam oczy i po prostu czekałam aż dojedziemy. Miałam nadzieje, że szybko to nastąpi, ale z drugiej strony się bałam. Wyglądam jak zmokła kura, a czułam się jeszcze gorzej. Zrobiłam z siebie totalną idiotkę całując Marco, ale skąd mogłam wiedzieć, że on mnie odepchnie. No w sumie nie spodziewałam się, że na mnie leci, ale do jasnej cholery całowaliśmy się, a on mnie odepchnął. Potraktował mnie jak jakąś dziwkę, którą można sobie namiętnie całować przez kilka minut, a potem jak gdyby nigdy nic odejść, bo "to nie powinno się wydarzyć". Poczułam, że blondyn kładzie mi rękę na udzie, więc szybko otworzyłam oczy, a on zabrał dłoń.
-Stalo się coś  ?
-Będziemy za kilka minut
-Tak szybko ?
-Chyba zasnąłeś
-Nie spałam - zaprzeczyłam 
-W porządku
Piłkarz miał rację i już po kilku minutach wjechaliśmy na posesje bardzo ładnego, dużego domu. Poczułam, że w w ogóle tutaj nie pasuje, nie w tym stroju. Nie z mokrymi włosami i pewnie rozmazanym makijażem.
-Gotowa ?
-Tak - westchnęłam 
-Dam Ci suszarkę, żebyś mogła się wysuszyć
-Dziękuje - wysiliłam się na uśmiech
Wysiedliśmy z samochodu podeszliśmy do drzwi. Blondyn stanął obok mnie i zapukał do drzwi. Po chwili otworzyła je nam zapewne mama Marco. 
-Witajcie - uśmiechnęła się - wchodźcie
-Dzień dobry - podałam jej dłoń - Sara Dec
-Dzień dobry - ścisnęła moją rękę - Manuela Reus
-Miło mi panią poznać
-Ciebie również dziecko 
-Mela już jest ?
-Tak, Nico cały czas o Ciebie pyta
-W takim razie chodźmy do nich 
-Marco - szepnęłam - możesz dać mi tą suszarkę ?
-Tak tak - uśmiechnął się - zaprowadzę Sarę do łazienki i zaraz przyjdę
-Chcesz coś do ubrania Saro ? - zwróciła się do mnie pani Reus 
-Nie dziękuje. Trochę się podsuszę i będziemy dobre
-W porządku 
Weszliśmy po schodach na piętro i zaraz potem do łazienki. Blondyn podał mi z szafki suszarkę i wyszedł. Podłączyłam ją do prądu i zaczęłam suszyć swoje ciemne włosy. Na szczęście były już tylko wilgotne, więc szybko mi się zeszło. Zdjęłam z siebie bluzę i top, żeby łatwiej było mi je wysuszyć. Stałam przed lustrem w samych spodniach i staniku, kiedy drzwi do pomieszczenia się otworzyły. Marco stanął jak wryty i pstrzył w lustro, gdzie odbijałam się w całej okazałości. 
-Co ? - warknęłam dalej susząc swoje ubranie
-Przyszedłem sprawdzić czy wszystko ok - lustrował mnie dokładnie wzrokiem
-Tak jest, już idę - szybko się ubrałam, odłożyłam suszarkę i przeczesałam palcami włosy. Chłopak przepuścił mnie w drzwiach i zeszliśmy na dół, gdzie skierowaliśmy się do jadalni. Piłkarz przedstawił mnie swojego tacie - Thomasowi oraz Davidowi, który jest mężem Melanie. Dziewczyna przeprosiła mnie, a ja jej wybaczyłam, bo nie ma sensu się obrażać. Wszyscy zasiedliśmy do stołu, a pani domu podała nam obiad.
-Miło jest poznać dziewczynę Marco - uśmiechnął się mąż Meli
-Nie jestem jego dziewczyną - mruknęłam zirytowana - nie jestem i nie będę 
-Wydawało mi się ...
-Przyjaźnimy się - przerwał mu piłkarz jednocześnie patrząc mi uważnie w oczy 
-Macie ochotę na deser ? - Manuela zmieniła temat
-Ja dziękuje - uśmiechnęłam się
-Może jednak ? Jesteś taką chudzinką
-Nie, na prawdę dziękuje
-Ja też nie chce mamo - westchnął blondyn 
-Zawsze jesz moje desery - spojrzała na niego zdziwiona
-Nie dzisiaj - posłał jej blady uśmiech
-Jak było nad jeziorem ? - zapytała siostra mojego współlokatora
-Bardzo miło 
-Normalnie - wzruszyłam ramionami 
-Zgodni jesteście
-Jak zawsze - wysiliłam się na uśmiech
Po chwili zmieniliśmy temat i atmosfera się rozluźniła. Co chwila zerkałam na Marco i wiem, że n też na mnie od czasu do czasu patrzył. 
-Nie rób sobie nadziei - powtarzałam sobie w myślach
Na moje nieszczęście przenieśliśmy się do salonu i musiałam siedzieć obok blondyna, który bawił się ze swoim siostrzeńcem.
-Wybierasz się na studia Saro ?
-Tak, od przyszłego roku
-A na jaki kierunek ?
-Jeszcze się nad tym nie zastanawiałam 
-Masz czas
-Wiem - westchnęłam - powinnam studiować od tego roku, ale zrezygnowałam
-Każdy ma prawo do przerwy
-Też tak uważam - Marco posłał mi rozbrajający uśmiech 
-Nie podlizuj się, bo i tak Ci to nie pomoże - warknęłam na niego
-Będziesz taka cały czas ?
-Oczywiście, doskonale wiesz dlaczego
-Poddaje się
-I bardzo dobrze 
-Nabrałaś pewności siebie
-Przez jednego dupka - zmroziłam go wzrokiem
Pewnie kontynuowalibyśmy naszą uroczą konwersacje gdyby mama Marco, która wzięła swojego syna do kuchni. Jego miejsce obok mnie zajęła Melanie i spojrzała na mnie podejrzliwie. 
-Pogadamy ?
-Chyba nie mamy o czym - westchnęłam
-Nie powiesz mi co się stało ? 
-Nic się nie stało Mela
-Wcześniej było chyba lepiej między Wami
-Było, ale Twój brat jest dupkiem 
-Co znowu zrobił ?
-Lepiej zapytaj czego nie zrobił 
-W takim razie czego nie zrobił ?
-Sara ! - usłyszałam
-Przepraszam - zwróciłam się do Melanie, a potem odkrzyknęłam - już idę
Wstałam z kanapy i ruszyłam w stronę kuchni, gdzie przebywał blondyn razem ze swoją rodzicielką
-Nie mogę wyciągnąć nic z mojego syna, więc może Ty mi powiesz co się stało
-Jak to ?
-Coś między Wami zaszło, że tak dyskutowaliście 
-Nic między nami nie zaszło
-Więc Wasza przyjaźń polega na tym, że się tak kłócicie ?
-Nie - westchnął Reus
-No ja myślę !  Proszę mi wyjaśnić o co poszło - podniosła głos
-O to, że Marco jest dupkiem !
-Przeprosiłem 
-możecie powiedzieć mi dokładniej chyba, że mam się domyślać
-Ten temat jest zamknięty - wyszłam z kuchni
Przemknęłam do przedpokoju, gdzie założyłam swoje Converse, kurtkę i wyszłam z domu. Usiadłam na ławeczkę przed domem i okryłam się kocem, który leżał obok. Patrzyłam przed siebie analizując cały dzisiejszy dzień. Może nadszedł już czas, żeby wrócić do Polski ? Nie za bardzo mam na to ochotę, ale to jest chyba jedyna możliwość.
*****
No to co mam powiedzieć ... hmm ... chyba troszeczkę przesadziłam z tym, że ten rozdział Wam się spodoba. Jak myślicie co dalej będzie ? Następny już w poniedziałek. Buziaki :*
Czytasz = Komentujesz = Motywujesz

poniedziałek, 20 lipca 2015

11. „Aż tak bardzo chce, żebyś Ty się rozebrała"

SARA
Zeszliśmy wspólnie na dół, Marco wyszedł, żeby się rozejrzeć, a ja poszłam do kuchni, aby zrobić coś do jedzenia. Przygotowałam tosty i dżemem truskawkowym i z nutellą. Dorobiłam do tego herbatę i wszystko postawiłam na stole.
-Nikogo nie widziałem - westchnął blondyn dołączając do mnie
-Mówiłam, że mogło mi się wydawać
-Trudno - machnął ręką
-Siadaj i jedz
-Tosty ? - uniósł pytająco jedną brew
-Coś Ci nie pasuje ? - zaśmiałam się
-Nic nie mówię
-Nie słodziłam herbaty
-W porządku
-Smacznego
-Wzajemnie 
Zaczęliśmy wspólnie konsumować posiłek, w ogóle nie patrzyłam na mojego towarzysza. Zerkałam co chwila w mój talerz, z którego znikało powoli jedzenie. Wiedziałam, że blondyn mi się przygląda z zaciekawieniem, ale udawałam, że tego nie zauważyłam. 
-Co chciałabyś robić ?
-Obojętnie mi - wzruszyłam ramionami 
-Muszę zadzwonić do mamy i zapytać, o której mamy być
-To ja poczekam - wstałam i zaczęłam zbierać talerze
-Pomogę Ci sprzątać - poderwał się z miejsca
-Dam sobie radę - zabrałam mu talerze i nasze palce przez chwile się styknęły 
-Pójdę jednak zadzwonić - wycofał się 
Dokończyłam szybko sprzątanie, włączyłam zmywarkę i poszłam do salonu. Walnęłam się na kanapie i przymknęłam oczy. Przez te zasłonięte okna nie miałam zielonego pojęcia, która jest godzina.
-Mama powiedziała, że możemy być około 14. Mela będzie trochę wcześniej - usłyszałam 
-W porządku 
-Odsłonić mam okna ?
-Tak, poproszę - uśmiechnęłam się
Chłopak wyszedł na chwile z pomieszczenia, a po chwili żaluzje zaczęły się podnosić. Na zewnątrz było jeszcze w miarę widno, a ten las znowu mnie urzekł. Podeszłam do okna i przyłożyłam do niego czoło. 
-Mam ochotę na herbatę ?
-Chyba mam - uśmiechnęłam się zamyślona
-To zrobię
-Dzięki
-Z cytryną ? - zawołał z kuchni 
-Obojętnie !
-Ok
-Od ilu lat masz ten dom ?
-Trzech albo czterech
-Fajnie
-Trafiłem tu przez przypadek - wszedł do salonu i postawił dwa kubki na stole
-Czemu ? - zaciekawiłam się i usiadłam obok niego na kanapie
-Byłem kiedyś wściekły i wsiadłem do auta, jechałem długo i na GPS pokazało mi się tu jeziorko, skręciłem w najbliższą uliczkę. Podjechałem pod dom, był akurat na sprzedaż, więc go kupiłem
-To nie był przypadek
-Może - wzruszył ramionami 
-Zagrajmy w coś 
-W co ?
-No w jakąś grę
-Karty ? - zaśmiał się 
-Nie - jęknęłam 
-Fifa ? 
-Nie, bo wygrasz - zmarszczyłam nos
-Mam jeszcze Monopol, bo Nico lubi w to grać
-On jest, przecież mały
-Wiem, ale zawsze gra ze mną albo z Melanie
-Rządzi wtedy ?
-Nie umie jeszcze za bardzo, ale czasem mu się zdarzy, że zacznie krzyczeć albo prosić, żeby coś kupić - wybuchł śmiechem 
-Musi być wtedy zabawnie
-Oj tak - uśmiechnął się
-To przynoś ten Monopol
-W porządku - wstał z miejsca
-Ostrzegam, że jestem w to dobra
-Już to widzę - prychnął 
-Ty potworze ! - zawołałam zrywając się z kanapy i pobiegłam w jego stronę 
-I tak mnie nie dogonisz ! - pobiegł na górę po schodach, a ja za nim
Próbowałam go dogonić, ale za każdym razem gdzieś mi uciekał. Zadowolony zbiegł po schodach, a ja za nim. Zaczęliśmy się ganiać po kuchni, salonie jak małe dzieci. W końcu nie wytrzymałam i się zatrzymałam, dyskretnie schowałam się przy schodach. Jak chłopak zobaczył, że mnie nie ma to też się zatrzymał i trochę pochylił oddychając głęboko. Nie śpiesząc się ruszyłam w jego stronę i rzuciłam mu się na plecy głośno się przy tym śmiejąc. 
-Mam Cię - przytuliłam się do niego
-Tak myślałem, że to podstęp
-Wątpię - zachichotałam 
-Przez Ciebie nie wziąłem w końcu gry
-A masz na dole karty ? - stanęłam na podłodze
-Mam 
-To daj - westchnęłam 
-W co umiesz grać ? - sięgnął po karty
-W wojnę -  zażartowałam 
Wow, brawo
-Możemy zagrać w pokera - wzruszyłam ramionami 
-Tak bez niczego ? - skrzywił się
-A co proponujesz ?
-Na pieniądze to nie, ale może na jakieś fanty ? 
-Może jeszcze na rozbieranego ? - mruknęłam 
-Pasuje mi - zaśmiał się
-Aż tak bardzo chcesz się rozebrać ? - uniosłam pytająco jedną brew
-Aż tak bardzo chce, żebyś Ty się rozebrała 
-Zboczeniec - skwitowałam 
-Przypominam, że to Ty zaczęłaś
-Gramy w makao - zarządziłam ucinając temat
-Nie błagam
-Nie chciałeś po prostu grać w pokera to nie - uśmiechnęłam się - tasujesz karty 
-Jak sobie panienka życzy 
Zaczęliśmy grać, co chwila się wygłupialiśmy i nie mogłam powstrzymać śmiechu. 
-Makao - zawołał rzucając kartę na stół, a potem kolejną taką samą - i po makale
-Oszukiwałeś !
-Po prostu dobrze grałem 
-Nie wierzę Ci
-Nie musisz - zaśmiał się
-Gramy jeszcze raz - zawołałam 
-Proszę bardzo - uśmiechnął się 
Blondyn potasował karty, a potem rozdał nam po pięć. Przejrzałam swoje karty i uznałam, że piłkarz nie umie tasować, ale zrobiłam kamienną twarz i udawałam, że wszystko jest ok.
-Stoisz kolejkę - rzucił czwórkę na stół 
-No i dobrze - warknęłam 
-Może masz szczęście w miłości
-Z pewnością
Jeszcze chwile graliśmy, ale chłopak znowu mnie ograł. Strzeliłam lekkiego focha i oddałam mu swoje karty. 
-Jeszcze jedna partyjka ?
-Zapomnij - westchnęłam - nie gram z Tobą
-Ktoś tu nie lubi przegrywać
-Nie lubię i dobrze mi z tym
-Biedna - zaśmiał się - trzeba było mnie wcześniej uprzedzić, że mam dać Ci wygrać  
-Jasne i tak być wygrał 
-Wątpisz we mnie ?
-Trochę tak
-Nie ładnie - podszedł do mnie
-No i co teraz zrobisz ?
-Zobaczysz - oparł ręce po obu stronach tak, że zawisł nade mną 
-Masz jakiś konkretny plan ? - spojrzałam mu w oczy
-Zawsze mam plan - zaczął mnie łaskotać
Tak mocno się śmiałam, wyrywałam, a nawet piszczałam, że nie mogłam wydusić z siebie słowa. Ten dupek tak dobrze mnie zna i wie, że tego nienawidzę ! 
-Widzę, że bardzo Ci się podoba - zaśmiał się
-Przestań ! - pisnęłam 
-Chyba nie rozumiem - uśmiechnął się -Proszę - jęczałam 
-Nie słyszę
-Ugh !
Cały czas mnie łaskotał, a ja wiłam się pod nim nie mogąc już wytrzymać. Z tego wszystkiego moje oczy wypełniły się łzami i powoli ściekały po policzkach, a ja nie mogłam ich powstrzymać.
-Płaczesz - puścił mnie
-O boże - uśmiechnęłam się krzywo - nie wiem jak to się stało
-Jesteś niemożliwa
-Dzięki - prychnęłam 
-Może dam Ci już spokój ?
-Tak - odepchnęłam go - odsuń się
-Już mnie nie lubisz ? - zrobił smutną minę 
-No nie wiem - udałam zamyśloną - muszę się zastanowić czy chce kontynuować naszą znajomość
-Będziesz coś chciała - mruknął 
-Oj na pewno będziesz chciała 
-Na mnie nie licz - wstał z miejsca
-Zostawisz mnie tutaj ? - zawołałam 
-A nie poradzisz sobie ?
-Nie 
-To masz problem 
-Ok !
Olałam go, posprzątałam w salonie i poszłam do swojej sypialni. Podłączyłam słuchawki do iPhone, puściłam muzykę i położyłam się na łóżku zamykając oczy. Akurat jedna z szybkich piosenek zmieniła się na jakiś wolny utwór jak poczułam, że ktoś mnie dotyka. Szybko otworzyłam oczy, ściągnęłam słuchawki i zobaczyłam uśmiechniętego blondyna.
-Co tam ?
-Nudzi mi się
-To zasuwaj po laptopa i obejrzymy jakiś film - zaśmiałam się
-Okej - wyszedł z pomieszczenia
*****
Wczoraj zdecydowanie za późno położyliśmy się spać. Obejrzeliśmy dwa całe filmy i kawałek trzeciego, bo zasnęliśmy. 
Obudziłam się pierwsza, leżałam przytulona do blondyna, więc szybko od niego odsunęłam. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 9:13, więc wydaje mi się, że do wyjazdu stąd mamy jeszcze trochę czasu. Nie budząc mojego towarzysza podniosłam się z miejsca i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Zostawiłam sobie jedynie czarne spodnie, biały top i czarną bluzę Nike, no i obowiązkowo czystą bieliznę oraz skarpetki. W łazience wzięłam ekspresowy prysznic, wysuszyłam włosy, umalowałam się i ubrałam wcześniej przygotowane ubranie. Zadowolona opuściłam łazienkę i dokończyłam pakowanie.
-Dzień dobry - usłyszałam głos Marco
-Cześć - uśmiechnęłam się
-Spaliśmy razem ?
-Zasnęliśmy przy 3 filmie 
-Rozumiem - westchnął - która godzina ?
-Gdzieś tak około 10
-Muszę wstawać
-No - zaśmiałam się - o której wyjeżdżamy ?
-Jakoś po 12
-Zdążymy ?
-Jasne, że tak
-Najbardziej szalony kierowca ? - uniosłam pytająco jedna brew
-Możliwe
-Ucieknę z krzykiem 
-Chciałabyś - wybuchł śmiechem 
-Pójdziemy jeszcze na spacer ?
-Przed wyjazdem ?
-Yhmm
-Możemy iść jeżeli chcesz
-Chce - uśmiechnęłam się szeroko 
-Okej
Piłkarz opuścił moją sypialnie, więc pościeliłam łóżko i wszystkie swoje rzeczy postawiłam przy drzwiach. Byłam nieco głodna, więc wyszłam z pokoju i poszłam na dół do kuchni. Zrobiłam dla siebie i blondyna jajecznice, posmarowałam kilka kromek chleba masłem i zrobiłam herbatę.
-Śniadanie ! - zawołałam 
-Już idę 
Usiadłam przy stole i czekałam na Marco, który pojawił się w kuchni już po kilku minutach
-Siadaj, bo wystygnie
-Dziękuje, ale nie musiałaś czekać
-Żaden problem
-Słodziłaś herbatę ?
-Tak 
-Ok - zaśmiał się - dziękuje
-Cała przyjemność po mojej stronie
*****
Już we wtorek pojawi się rozdział 12, w którym bardzo dużo się wydarzy ... :) Czekałam na niego od kiedy go napisałam, więc mam nadzieje, że Wam się spodoba. 
Ja nie oczekuje od Was miliona komentarzy, ale pod rozdziałem 10 pojawiły się tylko 2 komentarze ... Przykro mi z tego powodu, bo wydawało mi się, że sporo osób czyta tego bloga. 
Czytasz = Komentujesz = Motywujesz


wtorek, 14 lipca 2015

10. „Podoba mi się ta propozycja"

SARA
Po zwiedzaniu poddasza postanowiliśmy pójść na spacer. Ubrałam się trochę cieplej i wreszcie wyszliśmy.
-To popływamy ?
-Może - zaśmiałam się
-Niedługo będzie się ściemniało
-Nie przeszkadza mi to
-Nie będziesz się bała ?
-Ja się nigdy nie boje
-Doprawdy ?
-Yhmm
-Ciekawe - zaśmiał się
Przeszliśmy ścieżką przez las, aż dotarliśmy do jeziora. Zostawiając Marco w tyle weszłam na pomost i doszłam do końca.
-I jak ?
-Raj - szepnęłam
-Wskakuj - wskazał na łódkę
-Pomóż mi - spojrzałam na niego błagalnie
-Proszę - podał mi rękę i pomógł wejść na łódkę, a potem sam zrobił to samo
Usiadłam grzecznie, okryłam się kocykiem, a blondyn odwiązał linę od pomostu, usiadł naprzeciwko mnie i zaczął wiosłować.
-Szybka rundka i wracamy
-Czemu ?
-Bo robi się ciemno i zimno
-W porządku - westchnęłam
-Jutro też możemy popływać
-Podoba mi się ta propozycja
-Wiem - uśmiechnął się szeroko
-Zarozumialec - kopnęłam go
-Uważaj - rzucił ostrzegawczo
-Wyrzucisz mnie za burtę ?
-Zastanowię się
-Pamiętaj, że jest zimno i się przeziębię
-Chyba mnie przekonałaś
-To ten dar - puściłam mu oczko
-Jaki dar dziewczyno ?
-A idź Ty - mruknęłam 
-Nie wybieram się nigdzie 
-Teraz nie
-Czyżbyś była smutna, że muszę jechać na trening ?
-Może tak, a może nie
-Miło to słyszeć
-Nie schlebiaj sobie 
-Dobrze proszę pani
-Jak przestaniesz grać to tu zamieszkasz ?
-Nie myślałem o tym 
-Faktycznie masz jeszcze dużo czasu
-Chciałabyś mieć wszystko zaplanowane ?
-Niekoniecznie, tylko czasem zapytam o coś odległego w czasie
-Też mi się to zdarza
-Ty jesteś starszy
-Jestem 
-Powinieneś twardo stąpać po ziemi
-To jest tylko stereotyp
-Wiem 
-Mam czas, żeby się wyszaleć 
-Nie masz żony, nie masz dzieci, jesteś młody - uśmiechnęłam się - możesz szaleć do woli 
-To jest kuszące
-No raczej
-A Ty ?
-Co ja ?
-Zamierzasz się wyszaleć ?
-Oczywiście, że tak 
Jeszcze przez jakiś czas spokojnie sobie pływaliśmy, a potem wróciliśmy do pomostu. Marco porządnie przywiązał łódkę i pomógł mi wyjść na pomost. 
-Idziemy do domu ?
-Nie, pospacerujmy jeszcze trochę 
-W porządku 
-Jak byłam mała to jeździliśmy z rodzicami nad morze. Co roku w to samo miejsce, niedaleko wody. Mieszkaliśmy w małym, drewnianym domku. Podobało mi się tam
-Tęsknisz za nimi ?
-Tak, ale mam do nich żal 
-Chciałabyś wrócić do czasów dzieciństwa ?
-Czasem tak, a Ty ?
-Fajnie by było chociaż na jeden dzień
-Wtedy nie było problemów
-Były, ale teraz wydają się nieistotne
-Masz racje
-Wracajmy, bo jest Ci zimno
-Nie jest mi zimno - skłamałam 
-Cała się trzęsiesz - zaśmiał się 
Mimo moich sprzeciwów blondyn zabrał mnie do domu, okrył mnie kocem w salonie i zrobił mi gorącą herbatę. Dorzucił też drewna do kominka, bo coś już przygasał płomień.
-Szkoda, że już jest tak późno - jęknęłam 
-Jutro też jest dzień
-Wiem, co z tym niedzielnym obiadem ?
-Napisałem do Melanie i ma dać mi znać
-Ok
-Moi rodzice Cię polubią 
-Zobaczymy
-Obiecałem Ci masaż
-Faktycznie - zaśmiałam się
-U mnie czy u Ciebie ?
-Gdzie wolisz 
-To u mnie za kwadrans - wstał  z kanapy
-Do zobaczenia - puściłam mu oczko
Chłopak poszedł na górę, a ja dopiłam herbatę i poszłam w jego ślady. W swojej sypialni przebrałam się w szorty i top na ramiączka. Spojrzałam na zegar znajdujący się na ścianie i szybko poszłam na poddasze. Zapukałam do drzwi, otworzyłam je od razu po usłyszeniu "proszę". Większość pomieszczenia tonęło w małych świeczkach, a z głośników płynęła cicha, nastrojowa muzyka.  
-Najlepszy masaż w Twoim życiu - rzucił Marco - obiecałem 
-Nie przestajesz mnie zaskakiwać
-Zdejmuj bluzkę i się kładź
-Na tym stole ?
-Yhmm
-Okej - zachichotałam 
Posłusznie zdjęłam top i położyłam się na brzuchu na stole. 
-Mam rozpinać stanik ?
-Jak wolisz - wzruszył ramionami 
-Robię to dla mojego masażu - powoli zsunęłam ramiączka i rozpięłam zapięcie 
-Może jednak połóż się na plecach - zaśmiał się
-Nadal mam na sobie stanik mój drogi, tylko, że rozpięty z tyłu
-Łatwiej będzie go zdjąć
-Spadaj - zamknęłam oczy, ale szeroko się uśmiechałam 
Przez chwile nic się nie działo, a potem poczułam na plecach jakiś płyn i dłonie piłkarza.
-Zmień zawód - szepnęłam 
-Nie dzięki
-Ja zamierzam korzystać z Twoich usług - mruknęłam zadowolona
-Strasznie spięta jesteś 
-Już nie 
-No tak, powoli wszystkie Twoje spięte mięśnie puszczają
-To dzięki Tobie - westchnęłam cicho
-Nie zaśnij
-Za późno, ale nie przestawaj
-Okej
Czułam się tak cudowanie, byłam odprężona i ogarniało mnie zmęczenie. Nie pamiętam nawet kiedy całkowicie odpłynęłam leżąc prawie nago na stole.

MARCO
Sara faktycznie zasnęła, więc wziąłem z kanapy koc, okryłem ją, żeby nie widzieć jej nagiego biustu i położyłem ją do swojego łóżka. Dodatkowo przykryłem ją kołdrą i pogasiłem wszystkie świeczki. Postanowiłem, że raz mogę zrobić wyjątek i prześpię się w innej sypialni. Zabrałem tylko najważniejsze rzeczy, żeby potem nie obudzić dziewczyny. Zająłem sypialnie, w której zazwyczaj śpi moja siostra. Wziąłem szybki prysznic, przygotowałem ciuchy na rano i położyłem się spać. 
*****
Wstałem tuż przed 5, szybko się ubrałem, zabrałem torbę treningową i zszedłem na dół. Zjadłem jakieś śniadanie, a potem szybko ruszyłem w drogę. O dziwo jechało mi się bardzo szybko i spokojnie. Na drodze było niewiele samochodów, więc nie było też żadnych korków. Już o 8:20 parkowałem auto na parkingu podziemnym stadionu. Z tylnego siedzenia zgarnąłem torbę treningową i zadowolony ruszyłem do szatni. Jak się spodziewałem byłem pierwszy. W dość krótkim czasie rozebrałem się i założyłem strój treningowy. Na nogi włożyłem nowe korki, zawiązałem sznurówki i schowałem resztę niepotrzebnych swoich rzeczy do szafki z numerem 11.
-Stary co Ty tu robisz ? - usłyszałem za plecami i zobaczyłem Matsa
-Po prostu jestem trochę wcześniej
-Nie masz co robić w domu ? - zaśmiał się
-Tak jakoś wyszło - wzruszyłem ramionami
-Moi koledzy powoli zaczęli się schodzić do szatni i prawie wszyscy byli zdziwieni moim widokiem.
Trening rozpoczął się punktualnie o 9, zebraliśmy się przed trenerem, a ten dał nam jakieś ćwiczenia na rozgrzewkę. 
-Co tak szybko dzisiaj byłeś ? - zagadał do mnie Mario 
-A skąd wiesz ?
-Mats mi powiedział
-Okej
-A więc ?
-Za wcześnie wyjechałem z domu - wzruszyłem ramionami i przewróciłem oczami
-No dobrze, nie denerwuj się tak
Resztę treningu dokończyliśmy w ciszy, starałem się wszystko poprawnie wykonywać, ale moi przyjaciele robili sobie ze mnie żarty. Do szatni zeszliśmy w pół do 12, byłem zmęczony i marzyłem tylko o tym, żeby odpocząć. Nagle zaczął dzwonić mój telefon, więc wziąłem go do ręki, a na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Sary. 
-Hej - zaśmiałem się - wstała już śpiąca królewna ?
-Już dawno - westchnęła - mam problem
-Co się stało ?
-Weźmiesz mnie za wariatkę - jęknęła - byłam dzisiaj rano, w sumie to niedawno na spacerze i chyba ktoś za mną szedł 
-Jesteś już w domu ? - zaniepokoiłem się
-Tak
-Okej, to słuchaj uważnie. W przedpokoju w szafce z kluczami masz taka małą skrzyneczkę podobną do alarmu, wciśnij kolejno 8642 i wtedy na wszystkich oknach zaciągnął się żaluzje, zamknij drzwi na klucz i idź na poddasze
-Ale mogło mi się tylko wydawać
-Nie zamierzam ryzykować
-Boisz się, że coś Ci tam zniszczą
-Nie - warknąłem - boję się o Ciebie, więc zrób to co Ci kazałem
-Dobrze - uległa
-Będę najszybciej jak się da
-Do zobaczenia
-Pa - rozłączyłem się
Wrzuciłem telefon to torby, przebrałem się i byłem gotowy do wyjścia. 
-Marco coś się stało ?
-Zostawiłem Sarę w domku nad jeziorem, a ona mi mówi, że ktoś za nią szedł 
-Nigdy nie zabrałeś tam żadnej dziewczyny 
-Wiem, muszę lecieć. Potem Ci wyjaśnię
Po drodze łamałem chyba wszystkie możliwe przepisy, ale na moje szczęście nikt mnie nie zatrzymał. Na miejscu byłem po niecałych 3 godzinach. Powoli otworzyłem drzwi i wszedłem po cichu do domu, żeby nie przestraszyć dziewczyny. W domu było strasznie ciemno, ale olałem to i skierowałem się w stronę schodów. 
-Sara - zawołałem - to ja Marco, już jestem
Odpowiedziała mi cisza, więc przyśpieszyłem kroku i niepewnie wszedłem na poddasze. Polka stała tyłem do mnie i wpatrywała się w zdjęcia wiszące na ścianie. Zapaliłem światło, a ona odwróciła sie i spojrzała na mnie.
-Cześć
-Hej 
-Wszystko w porządku ?
-Tak
-Pójdę na dwór, rozejrzę się
-Nie zostawiaj mnie - spojrzała na mnie błagalnie
-W porządku 
-Jak trening
-Wyczerpujący
-Pewnie jesteś zmęczony
-Trochę 
-Zrobię coś do jedzenia
-Daj spokój - podszedłem do niej
-Możesz mnie przytulić ?
-Jasne - spełniłem jej prośbę
-Bałam się - szepnęła 
-Wiem - objąłem ja mocniej
-Cieszę się, że już jesteś
-Nic Ci nie grozi
-Z Tobą na pewno - uśmiechnęła się
-Cóż za miły komplement
-Sama prawda 

poniedziałek, 6 lipca 2015

9. „Tu jest jak w bajce"

SARA
Jechaliśmy już dobrze dwie godziny, a ja nie miałam pojęcia gdzie zmierzamy. Marco milczał jak grób, ale uśmiechał się za każdym razem jak ja się wściekałam.
-Daleko jeszcze ?
-A dużo razy jeszcze zapytasz ?
-Tyle ile trzeba będzie, no więc ?
-Godzinkę, może półtorej
-Gdzie Ty mnie wywozisz ? - jęknęłam
-Spodoba Ci się, a przynajmniej taką mam nadzieje
-Okej - westchnęłam 
-Jeszcze trochę wytrzymasz
-Masz tu jakieś płyty ?
-W schowku 
-Okej - zajrzałam we wskazane miejsce
Przeglądałam wszystko po kolei, aż w końcu trafiłam na coś odpowiedniego. James Blunt to jeden z piosenkarzy, których lubię. 
-Lubię to - szepnęłam 
-Ja też - przelotnie na mnie spojrzał 
Patrzyłam na szybę, zdążyło się rozpadać, więc krople deszczu powoli spływały po szybie. Delikatnie się uśmiechnęłam i zamknęłam oczy, jak je otworzyłam to czułam się już inaczej. Trudno to wytłumaczyć.
-Możesz się na chwile zatrzymać ?
-Jasne - spełnił moją prośbę
Wysiadłam z samochodu, od razu uderzyło we mnie chłodne powietrze, ale nie ma co się dziwić w końcu nie miałam na sobie kurtki. 
-Przeziębisz się
-Zaraz wracam
-Czasem wystarczy tylko chwila - okrył mnie swoją kurtką
-A Ty ?
-Mną się nie przejmuj - wzruszył ramionami 
-Jedziemy dalej - zarządziłam
-Ok - wsiedliśmy do samochodu  
-Masz gdzieś bluzę ?
-Z tyłu powinna być 
-Super - odwróciłam się i szukałam bluzy Marco - ooo ... jest 
Zdjęłam jego kurtkę, rzuciłam ją do tyłu i zamieniłam na bluzę. Tak ładnie pachniała, że aż zaczęło kręcić mi się w głowie.
-Możesz ją zatrzymać 
-Co ?
-Bluzę - zaśmiał się 
-Jest Twoja
-Mam ich na prawdę dużo
-Dziękuje 
-Cała przyjemność po mojej stronie
-Las ? - zdziwiłam się, bo właśnie wjechaliśmy do niego
-Jesteśmy już blisko
-Zakopiesz mnie tu ? - wybuchłam śmiechem 
-Nigdy
-Pocieszyłeś mnie 
-Starałem się
Następne pół godziny spędziliśmy w ciszy, aż w końcu dojechaliśmy pod piękny, drewniany dom. 
-Wow - wydusiłam w końcu - tu jest pięknie
-To dopiero początek
-To znaczy ?
-Masz kluczę - podał mi - idź do środka, a ja wezmę bagaże
-Okej - wysiadłam z samochodu
Powoli podeszłam do drzwi wejściowych i je otworzyłam. Zdjęłam tylko buty, bo było trochę zimno i weszłam dalej. Było tak pięknie ! Nowocześnie, ale z klasą. Najbardziej podobał mi się salon, bo był kominek no i na całą ścianę duże okna przez, które widać lat, a troszkę dalej jezioro. 
-Podoba Ci się ?
-Tak, bardzo
-Możesz sobie wybrać sypialnie
-To Twój dom ?
-Yhmm
-Obojętnie mi gdzie będę spała
-Mogę Ci oddać moje piętro
-Twoje ?
-W zasadzie to poddasze - uśmiechnął się - ale jest duże, zawsze tam śpię
-Pokażesz mi ? - uśmiechnęłam się
-Oczywiście, ale najpierw rozpalę w kominku
-Pójdę na górę 
-Wybierz sobie pokój
-W porządku - wyszczerzyłam zęby w uśmiechu
Powoli weszłam po schodach na górę. Otworzyłam pierwsze drzwi po lewej stronie i zapaliłam światło. Znajdowałam się w ładnym pokoju, utrzymanym w beżowych odcieniach. Meble były drewniane i bardzo ładnie się komponowały. Jednak najbardziej podobało mi się to, że był balkon, a przede wszystkim zapierający dech widok. 
-Pierwsza sypialni i od razu trafiona 
-Nie zauważyłam Cię - spojrzałam na niego
-Zamyśliłaś się
-Bo tu jest tak idealnie
-Można odpocząć i trochę się zresetować
-Czemu wracasz jutro ?
-Mam rano trening, ale po treningu wracam
-Będziesz musiał wcześnie wstać - skrzywiłam się
-Nie przejmuj się tym - machnął ręką
-Dużo dla mnie robisz
-Chce to robić
-Wiem - uśmiechnęłam się
-Pójdę po Twoje rzeczy
-Dam radę, to jest lekkie
-Mimo wszystko ja to zrobię - wyszedł 
Usiadłam na łóżku, zdjęłam kurtkę, bo było już ciepło i nie minęło kilka minut, a Marco przyniósł moje bagaże
-Dziękuje bardzo
-Wziąłem z domu trochę jedzenia, coś do picia. Mam też wino
-Jaki przygotowany
-Zawsze i wszędzie 
-Pójdźmy potem na spacer. Proszę 
-Możemy popływać po jeziorze
-O tej porze roku ?
-Łódką - zaśmiał się
-Będziesz wiosłował ?
-Ja ? - zrobił zdziwioną minę - myślałem, że Ty
-Spadaj - rzuciłam w niego poduszką
-Ja Ci dam - ruszył w moją stronę
-Aaa ! - pisnęłam i zaczęłam uciekać
Zbiegłam na dół, a on razem ze mną. Przez cały czas piszczałam albo krzyczałam. Niestety mojej kondycji dużo brakuje do Marco i już po chwili mnie złapał.
-I co teraz ?
-Nic ?
-Nie licz na to - położył mnie na kanapie i zaczął łaskotać
-Aaa ! - piszczałam - puść ! Pomocy ! On jest niebezpieczny ! Aaaa ! Pomocy !
-Nikt Cię nie usłyszy - cały czas nie przestawał
-On mnie molestuje ! - wrzeszczałam śmiejąc się
 Nie wytrzymał, puścił mnie i zaczął się głośno śmiać.
-Wreszcie - mruknęłam - nie uduś się
-Dzięki - wykrztusił
-To był sarkazm
-Wiem - trochę się ogarnął - umrę ze śmiechu przez Ciebie
-Śmiech to zdrowie
-W takim razie dziękuje Ci za trochę zdrowia
-Nie ma za co - uśmiechnęłam się - jesteś głupi, wiesz ? 
-Takie słowa z Twoich ust są jak komplement - zażartował 
-Ty na pewno jesteś rocznik 89 ?
-Tak - zaśmiał się - a może 98
-No właśnie - wybuchłam śmiechem 
-To żadna różnica - machnął ręką
-No dla Ciebie może nie
-Dobrze się czasem pobawić - stwierdził 
-Wiem 
-Ty jesteś jeszcze młoda
-Tak, bo Ty jesteś stary 
-Nie o to mi chodziło - skrzywił się 
-Zmieńmy temat - zaproponowałam
-To jest świetny pomysł 
-Jestem głodna, idziemy jeść
-Mogę Ci coś zrobić
-Zrobimy coś razem
-Okej - ruszyliśmy do kuchni
-Zobaczmy co tutaj przywiozłeś - zajrzałam do lodówki - postarałeś się
-To co z tego wyczarujemy ?
-A na co masz ochotę ? Możemy zrobić zapiekankę, sałatkę, makaron z jakimś dobrym sosem, zupę krem
-W takim razie wybieram sałatkę
-Okej
-Co mam robić ?
-Pokrój pomidora
-Tylko tyle ?
-Skończysz to zobaczymy
-W porządku
Szybko uwinęliśmy się ze zrobieniem sałatki greckiej, a potem ja nakryłam do stołu
-Smacznego 
-Nawzajem - uśmiechnęłam się
-Jak chcesz coś z Dortmundu to napisz mi na kartce
-To nie ma tu sklepu ?
-Jest, ale daleko 
-A sąsiedzi ?
-Nie ma 
-Ale zasięg jest ?
-Jest zasięg, internet, prąd i tak dalej
-Przynajmniej tyle
-Laptopa mogę Ci zostawić, żebyś się nie nudziła
-Masz tam jakieś filmy ?
-Mam na dysku, więc też Ci zostawię
-Dzięki
-Chociaż szczerze wątpię, żebyś coś oglądała
-A to dlaczego ?
-Bo późno wstaniesz, zanim się ogarniesz to ja wrócę
-A o której będziesz
-Około 13, może 14
-To na pewno już będę ogarnięta - pokazałam mu język
-No ja mam nadzieje
-Yhmm - zaśmiałam się
-No co ?
-Nic nic
-No powiesz
-Marco ?
Hmm ?
-Co Ty masz z tym "no" ?
-Nic - zaśmiał się - jakoś samo tak wyszło
-No okej - śmiejąc się podkreśliłam pierwsze słowo
-Wariatka - skwitował 
-Whatever
-To mój tekst - oburzył się
-Nie prawda
-A właśnie, że tak
-Pff !
-Nie prychaj !
-Bo co mi zrobisz ?
-Mam pewien pomysł 
-O nie ! - zaśmiałam się
-Wiesz co mam na myśli ?
-Aż za dobrze - zmarszczyłam brwi 
-No właśnie 
Dokończyliśmy jeść, posprzątaliśmy, a potem wróciliśmy do salonu. Stanęłam przy dużym oknie i wpatrywałam się w otoczenie.
-W lato musi być tu cudowanie
-Jest, kiedyś Cię zabiorę
-Nie składaj obietnicy, której nie jesteś w stanie dotrzymać
-Zawsze dotrzymuje obietnicy - wyszeptał mi do ucha
-To obiecaj mi coś
-Obiecuje
-Nie zapytasz co ?
-Ufam Ci 
-W takim razie obiecałeś mi masaż - uśmiechnęłam się - ma być najlepszy jaki kiedykolwiek miałam 
-Już się nie mogę doczekać wieczora
-Ja też - zaśmiałam się
-Miałem Ci pokazać poddasze - klepnął się w czoło
-To prowadź
-Bardzo chętnie
Weszliśmy po schodach do końca, gdzie były drewniane drzwi, Marco je otworzył, a potem odsunął się, żebym mogła przejść. Weszłam do królestwa piłkarza i najzwyczajniej w świecie mnie zamurowało. Wszystko było takie ładne, przestronne. Nowoczesne, ale miało w sobie coś cudownego.
-Podoba Ci się ?
-Tu jest jak w bajce
-To dobrze ? - dopytywał 
-Oczywiście
-Lubię to miejsce
-Nie bywasz tu często
-Skąd wiesz ?
-Kobieca intuicja
-Moi rodzice albo Melanie tu przyjeżdżają
-Rodzice ! - pisnęłam
-Co ?
-Mieliśmy iść do nich na obiad
-To wrócimy wcześniej
-Ok, a wracając do tematu to ktoś tu śpi ?
-Nie, poddasze jest tylko moje
-Rozumiem
-Jest jedna osoba dla której mogę zrobić wyjątek
-Tak ?
-Tak
-Kto ?
-Ty 
-Przestań ! - wybuchłam śmiechem
*****
No i jak Wam się podoba ? Trochę nudy, ale już niedługo będzie się działo. Może tym razem uda Was się zaskoczyć mnie 6 komentarzami ? 
Czytasz = Komentujesz = Motywujesz

wtorek, 30 czerwca 2015

„Wakacyjne szaleństwo"

„Wakacyjne szaleństwo"czyli nowiutki, świeżutki wakacyjny blog. Od dzisiaj do mam nadzieje 31 sierpnia lub ewentualnie 1 września będę go prowadziła. Rozdziały będą pojawiały się bardzo często w miarę możliwości czyli codziennie albo co dwa dni., a w nagłych wypadkach co kilka dni. Liczę, że mnie nie zawiedziecie i będziecie razem ze mną. Zapraszam. 

8. „Zjebałeś stary"

MARCO
Wstałem rano, ogarnąłem się, wziąłem torbę treningową i zszedłem na dół. Zjadłem śniadanie, potem zrobiłem też coś dla Sary i zostawiłem jej na blacie. Cały czas myślałem o wczorajszym spacerze, prawie ją pocałowałem, ale stchórzyłem. Sam nie wiem, dlaczego to zrobiłem po prostu samo wyszło. Zamiast tego to jak gdyby nigdy nic cmoknąłem ją w policzek.
Na trening dotarłem przed czasem, zaparkowałem auto na parkingu, wziąłem torbę i ruszyłem do środka. Otworzyłem drzwi od szatni i szybko się zorientowałem, że prawie wszyscy już są.
-Siema - powiedziałem głośno
-Hej
Podszedłem do szafki z numerem 11 i zacząłem się spokojnie przebierać.
-Co jesteś taki przygaszony ?
-Normalny - wzruszyłem ramionami
-A dokładniej ?
-Prawie ją pocałowałem, ale stchórzyłem
-Idiota z Ciebie
-Wiem

-Co to za laska ? - zainteresował się Mats
-Nie ważne - machnąłem ręką
-Co ona na to ? - Mario wrócił do tematu
-Nic, bo cmoknąłem ją w policzek
-Zjebałeś stary
-Żałuje
-Chcesz ją przelecieć ? - krzyknął któryś z chłopaków
-Nie ! Wy zawsze tylko o jednym
Po kilku minutach opuściliśmy szatnie i od razu ruszyliśmy na boisko, gdzie czekał już na nas trener. 
-Mam dla Was propozycje - zaczął skrócę trening o pół godziny, ale macie się ostro wziąć do roboty, pasuje ?
-Tak - krzyknęliśmy równocześnie
-To migusiem 20 kółek i proszę nie jęczeć 
No co mieliśmy zrobić ? Grzecznie ruszyliśmy tyłki i zaczęliśmy biec. Wyjątkowo nie robiliśmy sobie żartów i nie biegaliśmy specjalnie wolno. Jak tylko skończyliśmy to stanęliśmy przed Kloppem i czekaliśmy co on powie. 
-Dalszą część rozgrzewki prowadzi Mario - zarządził - ale lepiej, żebyś potraktował to poważnie 
-Tak jest trenerze - uśmiechnął się
-Mówiłem poważnie Gotze
-Wiem
Mój przyjaciel zaczął rozgrzewkę, a my się z niego trochę nabijaliśmy. W końcu nie codziennie Mario jest taki poważny i udaje, że się stara. 
-Marco do mnie !
-Tak ? - podbiegłem do trenera
-Co się dzieje ?
-Nic, a co ma się dziać ?
-Jesteś jakiś nieswój 
-Wydaje się trenerowi
-Na pewno ?
-Jasne
-Ok to wracaj do treningu
Posłusznie dołączyłem do grupy, ale było mi źle z tym, że okłamałem trenera. Starałem się być skupionym ale mi to nie wychodziło. Po rozgrzewce zagraliśmy krótki meczyk, a potem jeszcze trenowaliśmy rzuty i podania.
-Koniec treningu do szatni !
-Do widzenia trenerze
Poszedłem do szatni, wziąłem prysznic i przebrałem się w ciuchy, w których przyszedłem. Zgarnąłem wszystkie swoje rzeczy, pożegnałem się z kumplami i wyszedłem. 
Do domu dojechałem po jakiś dwóch kwadransach, zaparkowałem auto na swoim miejscu, wsiadłem do pustej windy i już po kilkudziesięciu minutach otwierałem drzwi do swojego mieszkania. 
-Jestem !
-Ok - usłyszałem jej ciepły głos
Szybko zdjąłem kurtkę, buty i wszedłem w głąb mieszkania. Dziewczyna siedziała na kanapie, okryta ciepłym kocem, a na stoliku stał kubek z gorącą herbatą. 
-Zimno ? Mogę napalić w kominku
-Nie, przecież działa ogrzewanie
-W porządku 
-Jak było na treningu ?
-Mieliśmy trochę skrócony, ale wyczerpujący
-Biedni - uśmiechnęła się pocieszająco
-Za to jestem szybciej w domu
-No i dobrze - uśmiechnęła się
-Nie nudzi Ci się tak ? - zaśmiałem się
-Trochę, ale daję radę
-Mam jakieś filmy, książki
-Spokojnie - złapała mnie za rękę - jak będę czegoś potrzebowała to na pewno dam Ci znać. Jak na razie świetnie sobie radzę 
-Wiem wiem
-Mimo wszystko dziękuje 
-Mela chce się wprosić do rodziców w niedziele na obiad. Masz ochotę się wybrać ?
-Chyba nie powinnam, to Twoi rodzice
-Daj spokój, na pewno będzie miło
-Skoro tak mówisz
-Potem zadzwonię do Meli
-Powiedzcie rodzicom - uśmiechnęła się - tak będzie lepiej
-Masz racje
-Daleko stąd mieszkają ?
-50 km od Dortmundu
-To nie tak daleko
-Wiadomo - zaśmiałem się 
-To Wasz rodzinny dom ?
-Powiedzmy, bo najpierw mieszkaliśmy w samym Dortmundzie, ale jak miałem 13 lat to się przeprowadziliśmy 
-Rozumiem
-A Ty gdzie mieszkasz ?
-Kilka kilometrów od Warszawy
-Dom czy mieszkanie ?
-Dom, ale nie duży
-Wystarczający 
-Tak, to idealne słowo
-Bo ja je wypowiedziałem
-Pff - zaśmiała się
-No co ?
-Nic nic - dusiła się ze śmiechu 
-Ja Ci dam śmianie się z mnie - podszedłem do niej i zacząłem ją łaskotać
-Aaaa - pisnęła wyrywając się - zostaw 
-Nie zasłużyłaś  
-Przestań ! Hahaha - śmiała się, wyrywała, a potem zaczęła mnie kopać - puść mnie !
-Kop ile chcesz, nie działa to na mnie - nabijałem się z niej
-Dobra, przepraszam ! Żartowałam tylko - jęczała - puść mnie proszę 
-Kilka magicznych słów i działa - puściłem ją
-Dziękuje - posłała mi sztuczny uśmiech 
-No powiedz co tam w środku skrywasz
-Odegram się - zmrużyła oczy i popatrzyła na mnie ze złością
-Poczekamy, zobaczymy 
-Będziesz jeszcze żałował 
-Już żałuje - podnosiłem ręce w geście obronnym
-Nabijaj się dalej - mruknęła i usiadła do mnie tyłem 
-Nie obrażaj się - przysunąłem się do niej
-Bo co ?
-Będzie mi przykro - szepnąłem jej do ucha
-Naruszasz moją przestrzeń osobistą 
-Aż tak Ci to przeszkadza ?
-Nie - uśmiechnęła się
-Tak myślałem 
-Zarozumialec - uderzyła mnie w głowę poduszką
-Ała ! Za co ?
-Za karę - pokazała mi język 
-Okej, przyjmuję to z godnością
-Zrobisz coś dla mnie ? - zmieniła temat
-A co byś chciała ?
-Herbatkę - podała mi kubek 
-Jeszcze jedną ?
-Yhmm
-No dobrze - wstałem z miejsca 
Poszedłem do kuchni, wstawiłem wodę i włożyłem do kubka herbatę. Po kilku minutach zalałem gorącą wodą herbatę, posłodziłem ją i zaniosłem Sarze.
-Dziękuje - pocałowała mnie w policzek - jesteś kochany
-Dla takich podziękowań warto
-Daj spokój - szturchnęła mnie śmiejąc się 
-To już nawet nie mogę powiedzieć co myślę ? - spojrzałem na nią podejrzliwie
-Nie, przepraszam - przyjrzała mi się - nie o to mi chodziło 
-Spokojnie - uśmiechnąłem się promiennie - żartowałem
-Uff to dobrze - westchnęła, ale dalej mi się uważnie przyglądała
-Mam coś na twarzy ?
-Nie - spuściła wzrok - zamyśliłam się
-Jestem przystojny, co ?
-Tak - zarumieniła się, chociaż starała się to ukryć - masz ładny uśmiech, ale lubię też Twoje oczy 
-Ja lubię jak się śmiejesz, masz wtedy urocze iskierki w oczach. A jak się złościsz albo próbujesz sobie coś przypomnieć to tak fajnie marszczysz noc
-Dobrze mnie znasz - zauważyła 
-Chciałbym Cię poznać lepiej
-Och, a ja Ciebie
-Wiesz co to oznacza ?
-Co ?
-Musisz dużo dłużej zostać
-Jesteś, aż tak bardzo tajemniczy ?
-Jak chce to potrafię
-Bardzo Ci zależy, żebym została
-Tak - uśmiechnąłem się - bardziej niż myślisz
-Skąd wiesz jak bardzo chcesz w moich myślach ?
-Zgaduje - puściłem jej oczko 
-No jasne - wybuchła śmiechem 
-Co dzisiaj robimy ? 
-Nie wiem - wzruszyła ramionami - zaskocz mnie 
-Okej, mam pewien pomysł 
-Jaki ?
-Nie powiem Ci tylko muszę gdzieś wyskoczyć
-Na długo ?
-Nie - zaśmiałem się - góra godzina
-To poczekam
-W porządku - podniosłem się z kanapy 
Ubrałem się w przedpokoju, zabrałem kluczyki od auta i wyszedłem. Wsiadłem do windy, która zwiozła mnie na parking i po chwili byłem już przy swoim aucie. Wsiadłem do niego, odpaliłem i wyjechałem z podziemnego parkingu. Nie było za bardzo korków, więc pod domem mojej siostry byłem po 25 minutach. 
-Marco ? - otworzyła mi drzwi
-Ciebie też dobrze widzieć siostrzyczko
-Co Cię do mnie sprowadza ?
-Potrzebuje kluczę do domku nad jeziorek
-Teraz ?
-Tak
-Poczekaj chwilkę - zniknęła z mojego pola widzenia 
Po chwili wróciła i wręczyła mi kluczę, a ja schowałem je do kieszeni jeansów. 
-Dzięki 
-To Twój dom - uśmiechnęła się - ta dziewczyna na prawdę Cię zmieniła. Nigdy nie zabrałeś tam żadnej dziewczyny. Nawet Caro
-Ten dom jest wyjątkowy tak jak i Sara
-Bawcie się dobrze
-Dzięki - uśmiechnąłem się - pa
-Cześć 
Wyszedłem z posesji i znowu wsiadłem do swojego czarnego, sportowego auta. Tym razem jechałem bocznymi drogami i byłem trochę szybciej. 
-Sara !
-Hmm ?
-Masz 10 minut na spakowanie
-Co ?
-Zabieram Cię gdzieś
-No dobra
Sam poszedłem do swojej sypialni, z garderoby wyciągnąłem małą walizeczkę, włożyłem do niej najważniejsze ciuchy i kosmetyki.
-Marco - usłyszałem 
-Tak ?
-Masz jakąś małą walizkę ?
-Mam - zaśmiałem się
Dałem jej średniej wielkości, czarną walizkę, a ona wyszła. 
Dokończyłem się pakować, spakowałem torbę treningową i zaniosłem do na dół. W kuchni do koszyka piknikowego włożyłem trochę jedzenia i napoi.
-Gotowa - panna Dec stanęła obok mnie 
-To jedziemy 
-Powiesz mi gdzie ?
-Nie 
-A kiedy wracamy
-Ja jutro, a Ty w niedziele
-Zostawisz mnie ? - spojrzała na mnie przerażona
-Na kilka godzin
Ze wszystkimi manatkami zjechaliśmy na dół, ale tym razem postawiłem na moje drugie auto.
-Co to za auto ?
-Range Rover - uśmiechnąłem się 
*****

Jest kolejny :) Mam nadzieje, że przypadnie Wam do gustu ! Następny pojawi się w najbliższy poniedziałek. Hmm ... dacie radę sprawić mi przyjemność w postaci ... powiedzmy 4/5 komentarzy ? 

Muszę się przyznać, że mam dzisiaj swoje małe święto ... Dokładnie 2 lata temu (!!!) założyłam swojego pierwszego bloga, a teraz po 24 miesiącach jest już ich 11, a w tym 5 skończonych, 4 istniejące i 2 (!) założone, ale czekające na swoją kolej. Strasznie szybko leci ten czas. Dziękuje, że ze mną jesteście ! 

Czytasz = Komentujesz = Motywujesz

Ps. Zajrzyjcie na blog gdzieś tak około 20:30/21:00, bo mam dla Was niespodziankę. 
Buziaki :*

poniedziałek, 22 czerwca 2015

7. „Ty ją kochasz"

SARA
Weszłam po cichu do mieszkania, zdjęłam buty, odwiesiłam kurtkę na wieszak i weszłam dalej. Skierowałam się do kuchni, z której dochodziły piękne zapachy. Marco stał tyłem do mnie, więc szybko do niego podeszłam i zasłoniłam mu oczy. 
-Cześć - uśmiechnął się
-Hej - szepnęłam
-Jak było ?
-W porządku - odsłoniłam jego oczy i usiadłam na blacie 
-Pewnie jesteś głodna
-Trochę - wzruszyłam ramionami - bardziej zmęczona
-To leć się połóż czy coś
-Dużo myślałam
-I co wymyśliłaś ?
-Bardzo chcesz, żebym została ?
-Bardzo - spojrzał mi w oczy - zostaniesz ?
-Podoba mi się tutaj
-Czyli zostajesz - bardziej stwierdził niż zapytał - trzeba to opić
-Każdy pretekst jest dobry - puściłam mu oczko 
-Wino ?
-Pewnie
-Białe czy czerwone ?
-Białe zdecydowanie białe
-Nie jesteś fanką czerwonego wina ?
-Po prostu wole białe - zaśmiałam się
-Okej
-Może ja nakryje ?
-Jeżeli chcesz
-Żaden problem - zeszłam z blatu 
Wzięłam z szafki talerze i kieliszki, a z szuflady sztućce. Wszystko ułożyłam na stole, dodałam serwetki i voilà.
-Gotowe
-Dzięki
-Kobieta, która zostanie Twoją żoną będzie szczęściarą
-Tak ? - uniósł jedną brew i mi się przyjrzał 
-Tak - odparłam pewnie - jesteś przystojny, miły, troskliwy, dobrze gotujesz, pomagasz. No i wiele innych
-Możesz mówić, ja bardzo chętnie posłucham
-Co za dużo to niezdrowo 
-Będziesz mi dawkowała komplementy ?
-Yhmm
-Już się nie mogę doczekać następnej dawki
-Uważaj, bo się uzależnisz
-Myślę, że to będzie lepsze niż narkotyki 
-Może
Marco podał obiad i nalał do obu kieliszków wino. Danie było na prawdę bardzo pyszne, zresztą jak wszystkie jego autorstwa. 
-Co powiesz na wycieczkę rowerową ?
-Za zimno, a po za tym ja nie mam roweru
-To spacer
-Spacer może być - uśmiechnęłam się
-Świetnie
Dokończyliśmy posiłek, ja posprzątałam, a chłopak poszedł na górę po swój telefon i moją torebkę. Zdążyłam zamknąć zmywarkę jak usłyszałam dzwonek do drzwi. Wytarłam ścierką dłonie i poszłam otworzyć. Za drzwiami stała ładna brunetka, obok niej stał mały chłopczyk i wózek. 
-Eee ... cześć. Jest Marco ?
-Tak jest
-Melanie - podała mi rękę - jestem jego siostrą
-Pewnie, wchodź - otworzyłam szerzej drzwi - zaraz go zawołałam 
-Okej
Weszłam w głąb mieszkania i akurat Marco schodził ze schodów.
-Twoja siostra przyszła
-No dobra
-Pójdę do siebie
-No co Ty - zaśmiał się
Melanie weszła do salonu, blondyn do niej podszedł, ucałował ją w policzek i wziął malucha na ręce. 
-To jest Nico - podszedł do mnie
-Cześć - pogłaskałam malca po główce - jestem Sara
-Cesc - przytulił się do piłkarza
-Nie wstydź się - szepnął mu do ucha
-Chcecie coś do picia ? - zapytałam 
-Herbatę poproszę - uśmiechnęła się brunetka
-A Ty Marco ?
-Nic 
-W porządku
Poszłam do kuchni, wstawiłam wodę i wyjęłam z szafki filiżankę. Postawiłam ją na drewnianej tacy, dołożyłam cukierniczkę, łyżeczkę i ciastka. Wszystko chciałam zanieść do salonu, ale zatrzymałam się w progu, bo usłyszałam fragment rozmowy.
-Co to za dziewczyna ?
-Sara
-Marco czemu ona z Tobą mieszka ?
-Długa historia
-A w skrócie ?
-Spotkałem ją w parku, płakała, więc wziąłem ją do siebie
-To nie jest w Twoim stylu
-Wiem, ale tak czułem
-Jesteś strasznie naiwny. Jej może chodzić o Twoje pieniądze 
-Nie znasz jej 
Nie wytrzymałam i weszłam tam. Postawiłam przed nią tace ze swoim przyklejonym uśmiechem, a potem na nią spojrzałam.
-Z całą pewnością nie chodzi mi o pieniądze Marco
-Przepraszam, ja ...
Nie ważne - machnęłam ręką
Wycofałam się z salonu i od razu poszłam na górę do mojej tymczasowej sypialni. Zamknęłam za sobą drzwi i z pod łóżka wyciągnęłam swoją walizkę. Spakowałam wszystkie swoje rzeczy, wyjęłam z portfela 200 euro i położyłam je na biurku razem z telefonem, który dostałam. Wyszłam z pokoju, zaniosłam walizkę na dół i ruszyłam do przedpokoju. 
-Sara co Ty wyprawiasz ? - chłopak poszedł za mną
-Wychodzę
-Daj spokój  - złapał mnie za ramiona
-Dziękuje Ci za wszystko, ale nie mogę tu zostać - zamknęłam na chwile oczy - telefon i jakieś pieniądze położyłam na biurku 
-Sara nie bierz tego do siebie. Ważne jest to co ja myślę. Zostać proszę
-Nie chce, żebyś przeze mnie się kłócił z siostrą
-Nie myśl o niej - przytulił mnie - i nie płacz
-Przepraszam - wtuliłam się w niego
-Już jest dobrze - pocałował mnie w czoło
-Yhmm
Staliśmy tak może z dziesięć minut, aż w końcu chłopak mnie puścił. Wysłał mnie na górę, a sam poszedł pogadać z siostrą. Przez te kilka dni blondyn stał się dla mnie bardzo ważny. Zaprzyjaźniliśmy się, potrafię się przed nim otworzyć, nie boje się przy nim płakać. Jest dla mnie dużym oparciem. 
Zabolało mnie to co powiedziała Melanie. Może ona tak nie myśli i tylko się o niego martwi. Sama już nie wiem. Czy ja zawsze muszę mieć pod górkę ? Jeden problem z głowy to potem dwa więcej dochodzą. 
Ułożyłam się wygodnie w łóżku, zakryłam się kołdrą od góry do dołu i usiłowałam zasnąć. 


MARCO
Wkurwiłem się na maksa. Kocham moją siostrę, ale przegięła. Wróciłem do salonu, Mela dalej siedziała na kanapie, a Nico spał w wózku. 
-Oszalałaś ? - naskoczyłem na nią
-Nie chciałam, żeby to usłyszała
-Ale usłyszała i ją mocno uraziłaś 
-Marco po prostu chciałam, żebyś uważał 
-Mela ja ją znam ! Ona ma na prawdę bardzo trudny czas, a ja chce jej pomóc
-Znasz ją ? - prychnęła - stałeś się cholernie ufny 
-Sara jest dla mnie ważna, więc odpuść sobie tą troskę. Nie pozwolę Ci jej obrażać skoro nawet jej nie znasz
-Zakochałeś się ?
-To nie ma najmniejszego znaczenia 
-Dlaczego ?
-Nie zbliżę się do niej, bo nie zamierzam jej skrzywdzić. Ona ma tylko 19 lat
-Jak uważasz - westchnęła 
-Idź na górę i ją przeproś. Proszę
-W którym pokoju jest ?
-W gościnnej
-Okej, skoro tak Ci zależy 
Moja siostra wstała z kanapy i po schodach poszła na górę, a ja cicho westchnąłem. Jak zobaczyłem Sarę z tą walizką, a potem jeszcze jak zaczęła płakać to serce mi stanęło. Nie wiedziałem co robić, jak ją przekonać, żeby została. Jednak jednego byłem pewien, że nie mogę pozwolić jej wyjść. Mogłaby już nigdy nie wrócić ...
-Śpi - moja siostra usiadła obok 
-Mogłem się domyślić
-Ty ją kochasz
-Sam nie wiem - wzruszyłem ramionami - jest dla mnie ważna 
-Od czasu Caro się tak nie zachowywałeś
-Czyli jak ?
-Nie pozwoliłeś się zbliżyć do siebie żadnej dziewczynie, a teraz jesteś po prostu inny
-Po prostu się przy niej zmieniłem 
-Ona na prawdę nie jest taka za jaką ją wzięłam
-Nie jest - pokręciłem przecząco głową - tak na prawdę na początku nie wiedziała kim jestem
-Serio ?
-No tak - zaśmiałem się
-Dobrze, że ją spotkałeś
-Wiem, ona jest wyjątkowa
-Pamiętaj, że wiek nie gra roli. Ważne jest co czujesz
-Jednak jesteś dobrą starszą siostrą 
-Dzięki
-Jak ją zobaczyłem w tym parku, taką zapłakaną, całkowicie przemoczoną to nie mogłem jej tak zostawić. Na początku chwile jej się przyglądałem, a dopiero potem podszedłem
-Chyba muszę ją lepiej poznać i przede wszystkim przeprosić
-Zgadzam się
-A teraz już pójdę
-Daj spokój, przecież możesz zostać
-Oj tam - zaśmiała się - wpadnij do mamy na obiad w niedziele
-Nie zapraszała mnie
-Mnie też nie. Wprosimy się
-Zobaczę jeszcze 
-Możesz wziąć ze sobą Sarę 
-Wiem Mela
Wstaliśmy z kanapy, brunetka poszła do przedpokoju, a ja wziąłem Nico. Poczekałem, aż dziewczyna się ubierze, a następnie się pożegnaliśmy. Wypuściłem ich odczekałem chwile zanim wsiedli do windy i zamknąłem drzwi. W salonie posprzątałem brudne naczynia, zapakowałem zmywarkę i po cichu poszedłem na górę. Zajrzałem do sypialni, którą zajmowała Sara, ale ona cały czas spała, więc się wycofałem. 
-Nie śpię już - usłyszałem 
-Nie ?
-Myślę
-O czym ?
-Chciałabym, żeby już było lato 
-Jeszcze nawet nie ma zimy - usiadłem obok niej
-Wiem - skrzywiła się
-Szybko zleci
-Mam nadzieje, wtedy sobie gdzieś pojadę
-Gdzie na przykład ?
-Może nad morze
-Do Polski ?
-Nie wiem jeszcze  - wzruszyła ramionami 
-Może na razie pójdziesz ze mną na ten spacer ?
-Bardzo chętnie, tylko muszę się trochę ogarnąć
-Poczekam na dole
-Okej
Wyszedłem z jej sypialni i od razu skierowałem się na dół. Upewniłem się, że mam przy sobie portfel i telefon, a klucze na pewno były w przedpokoju. Polka zjawiła się po kilku minutach, więc ubraliśmy się i opuściliśmy mieszkanie. 
-Gdzie masz ochotę iść ?
-Obojętnie
-To może park ?
-Pewnie - uśmiechnęła się
-Meli jest przykro za to co powiedziała
-To Twoja siostra, na pewno się martwi. Jesteś piłkarzem i na pewno masz dużo pieniędzy, a ona się boi, że ktoś będzie chciał Cię skrzywdzić
-Dziękuje
-Za co ?
-Po prostu - zaśmiałem się
-Nie chodzi mi o Twoje pieniądze
-Wiem
-To dobrze
-Jesteś inna
-Każdy jest inny
-Tak, ale Ty jesteś wyjątkowa - spojrzałem jej w oczy - bardzo wyjątkowa
*****

Mamy kolejny :) Mam nadzieje, że Wam się spodoba i będzie więcej komentarzy niż ostatnie 2 pod rozdziałem 6. A za tydzień wszyscy będą mieli już wakacje ... Do zobaczenia we wtorek 30 czerwca, którego będę obchodziła 2 rocznice bycia na Bloggerze. 
Czytasz = Komentujesz = Motywujesz